15
Maj
bibliofil zakochany w książkach

Jak zostać bibliofilem i zarabiać pieniądze na pasji?

Jak przekuć pasję w zawód i stać się zakochanym bez pamięci bibliofilem, który zaciąga się zapachem książek? O tym opowie Jan Grochocki – dzisiejszy gość w ramach cyklu Historie autentyczne. 

Bibliofil i introligator – Jan Grochocki

Mogę powiedzieć, że zarabiam na życie wiedzą o książkach. Prowadzę warsztaty introligatorskie, czasem sprzedaję też własne produkty – notesy, zakładki, biżuterię w formie miniaturowych książek. Oprócz tego moim drugim źródłem utrzymania jest praca z tekstem – redakcja i copywriting. Zajmuję się tym z dwóch powodów – pierwszy to taki, że zostałem obdarowany takim a nie innym talentem, ale tak się też złożyło – i to drugi powód – że sprawia mi to niesamowitą frajdę. I pisanie, i oprawiane książek. Obydwie te rzeczy są moją pasją. Podejrzewam, że wzięły się one stąd, że zawsze lubowałem się w czytaniu książek – a w zasadzie nie tyle nawet samym czytaniu, co w zaspokajaniu ciekawości świata. Książki doskonale spełniały to zadanie. Podejmowałem też oczywiście mniej lub bardziej świadome próby pisarskie.

bibliofil zakochany w książkach

Miałem to szczęście, że udało mi się skończyć wymarzone studia polonistyczne, które pozwoliły mi te zainteresowania i talenty pogłębić i znacznie rozwinąć, wprowadzić je na bardziej profesjonalne tory. 

Ostatnio udało mi się nawet te dwie pasje połączyć i w ten sposób zacząłem pisać bloga o książkach. Nie tylko o pięknych, ozdobnych oprawach książek, ale też o książce jako zjawisku – o czytelnictwie, bibliofili czy o jej historii. I oczywiście o tym, jak powstaje.

Cały czas jestem pod wrażeniem tego, jak zaskakujące może być życie – najczęściej jest bowiem tak, że wykonuje się pracę, która ma służyć zarobkowi i niczemu więcej, a pasją zajmuje się po pracy. U mnie obydwie te rzeczy się zazębiają – zarabiam na tym, co lubię robić. Nie ukrywam, że bardzo się z tego stanu rzeczy cieszę. Trudno w takim razie odpowiedzieć na pytanie, co jest moją pasją – w moim przypadku pasją po pracy nazwałbym te rzeczy, które robię wyłącznie dla siebie i na nich nie zarabiam. Jest to – a jakże – literatura i jej badanie; fascynuję się powieścią gotycką i nurtem gotycyzmu w literaturze i kulturze. 

Więcej o Janie przeczytacie tutaj

Jak wyglądała Twoja droga? Skąd w Tobie tyle pasji? 

Moja marka budowała się i buduje stopniowo. W zasadzie od zawsze, odkąd pamiętam – mam tu na myśli jakieś zamierzchłe czasy podstawówki – imponowało mi to, że ktoś prowadzi własną firmę i jest „na swoim”, dlatego od zawsze marzyłem, aby być w czymś naprawdę dobry i pracować na zlecenia, oczywiście w swojej firmie. Podobnie jak o pracy jako pisarz, choć to wydawało mi się wtedy mało realne i trącące fantastyką, marzeniami na zasadzie „co bym zrobił, gdybym wygrał milion”. Zaczęło się to ziszczać na studiach, kiedy uczyłem się języka i zaczynałem robić pierwsze korekty tekstów, skład publikacji i kiedy robiłem pierwsze notesy. Stopniowo mogłem rezygnować z pracy na myjni samochodowej, stacji benzynowej czy call center. Od razu po ich zakończeniu założyłem działalność i zacząłem intensywniej pracować na swoją markę.

Jeśli chodzi o dalszy rozwój – skoro zobaczyłem, że udało mi się zrealizować marzenie o pracy na swoim w zawodzie który lubię, to marzenia o pisaniu książek i życiu z tego przestały być mrzonką, a stały się realnym, namacalnym celem, który przy odpowiednio dużym nakładzie pracy można zrealizować. Co z tego będzie – zobaczymy, jeszcze długa droga przede mną 😉

Co jest najtrudniejsze w introligatorstwie? Co pomaga Ci w pracy? 

Trudne w mojej działalności jest to, że jest bardzo niszowa. Introligatorstwo to zawód nazywany „wymierającym”, ponieważ nie ma wielu osób, które się tym zajmują. Nie ma też gdzie się go uczyć – ja sam zdobyłem wiedzę i umiejętności przez samouctwo. Choć jest te kilka osób, również takich, które pisały książki na ten temat – to często czuję się trochę jak pionier, bo nie ma jakiejś wydeptanej „ścieżki kariery” ani pomysłu na tę pracę. Branża jest też malutka, liczy w zasadzie kilkanaście osób. Dlatego trzeba wszystko organizować sobie samemu – od pomysłu na siebie i na swoje miejsce w zawodzie, przez naukę zawodu, po wiele narzędzi i materiałów. Często bywa to bardzo demotywujące, wyczerpujące i kosztowne. A dopiero potem można w ogóle zacząć pracę.

Na całe szczęście o wiele lepiej ma się branża copywriterska, pisarska, redaktorska – są szkolenia, podręczniki, słowniki, nauczyciele, wydawnictwa. Jest wszystko, co jest potrzebne do tego, by móc spokojnie pracować. Nic tylko z tego korzystać i się doskonalić.

Czy jest coś miłego, co szczególnie wspominasz?

Czy jest coś miłego? Oczywiście. Ale ujmę to od nieco innej strony – gdy wiesz, jakie jest Twoje powołanie i je realizujesz, to wszystkie te trudności przestają być przeszkodą nie do przeskoczenia, a stają się po prostu zwykłym, codziennym mozołem, który i tak i tak trzeba przejść. Gdy jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu, to schodzą one na dalszy plan i stają się jedynie kosztem, jaki trzeba ponieść, aby być szczęśliwym w życiu. To trochę jak ze wspinaniem się – wędrówka po górach jest konieczna, aby wejść na szczyt; ale wspinanie się i zdobywanie szczytów jest Twoim celem w życiu, to nawet już nie zastanawiasz się nad tym zmęczeniem, tylko po prostu idziesz do przodu. A właściwie to w górę.

Jakieś rady dla innych? 

Gdybym miał dać komuś jakieś przesłanie, to rzekłbym – rób to, do czego czujesz się powołany i co uwielbiasz robić. Oddaj się temu, a wszystko inne przyjdzie samo.

Właśnie zdałem sobie sprawę, że prawie nigdzie użyłem w mojej wypowiedzi zwrotów związanych z pracą: biznes, wypłata, pieniądze, klient, szef, pracowitość, przedsiębiorczość itp. I to chyba potwierdza to, co mówię – te rzeczy przyjdą same, one są skutkiem, a nie celem. Kiedy zacząłem robić to, o czym marzyłem – to przestałem pracować. Pieniądze, działalność gospodarcza, sukcesy, wywiady w Internecie 😉 – to wszystko zaczęło się pojawiać samo, czasem nawet niezauważenie.

Jan, dziękuję Ci za wywiad, a wszystkich zainteresowanych zapraszam na jego stronę

  • Ekstra wywiad. „Rób to, do czego czujesz się powołany i co uwielbiasz robić. Oddaj się temu, a wszystko inne przyjdzie samo” – te słowa są najlepszym podsumowaniem 🙂

  • Super.Ja akurat kierunek studiów wybrałam z rozsądku- całkiem programować lubię, ale nie wiem, czy będę to robić całe życie… Tak, czy inaczej, jest to zawsze jakieś zabezpieczenie.

  • „rób to, do czego czujesz się powołany”

    Pytanie – jak odkryć swoje powołanie?
    [w miarę szybko]

    • Jan Grochocki

      Chyba po tym, że chcesz to robić pomimo trudności i że „samo Ci to idzie”, tzn. masz do tego flow 😉

  • Jola Drankowska

    Wydaje mi się, że potrzeba sporo odwagi, aby wybrać mało uczęszczaną drogę, która jest w zgodzie z nami. Kiedy marzenia stają się rzeczywistością czasami zapominamy ile potrzebowaliśmy odwagi by zrobić ten pierwszy krok. Gratuluję wytrwałości i samozaparcia 🙂

  • Piękny, inspirujący wywiad i ciekawa osoba. Zgadzam się, że powinniśmy robić to, co uwielbiamy robić. 😊

  • Super inspiracja i fantastyczna rozmowa 🙂

Skontaktuj się z nami!

Interesuje Cię współpraca z firmą Verbal Fairy? Zapraszamy do kontaktu!

Opowiedz nam o swoich oczekiwaniach, zapytaj o ofertę lub złóż zamówienie na magiczne usługi.